Z natury nam zielono...

Kwiatowe rabaty, sad, warzywnik, szklarnia, maliniak, dyniowisko... Trochę się tego przez lata nazbierało. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, wciąż coś sadzimy, przesadzamy i wymyślamy na nowo.

Przez te wszystkie lata sporo się nauczyłyśmy. Przeważnie na własnych błędach ;). Uprawiamy ekologicznie, bez sztucznych nawozów i chemicznych oprysków. Mamy własny kompost, robimy gnojówki roślinne (zapach nie należy do ich największych zalet, ale działają znakomicie!). Z mszycami pomagają nam walczyć biedronki i złotooki, a pszczołom murarkom postawiłyśmy specjalny domek. One z kolei pomagają nam w zapylaniu warzyw, drzew i krzewów owocowych. Najwyraźniej dobrze im u nas, bo z roku na rok mamy ich coraz więcej... i możemy się nimi dzielić z innymi eko ogrodnikami.

A największa przyjemność? Kiedy to wszystko rośnie, kwitnie, owocuje... i kiedy możemy zerwać coś prosto z krzaka, przynieść do kuchni albo poczęstować naszych Gości. No i nie ukrywamy, że komplementy pod adresem ogrodu też bardzo lubimy.